niedziela, 29 czerwca 2008

"Ratatuj"

Remy to młody szczurek z talentem kulinarnym. Marzy o byciu szefem kuchni najsłynniejszej paryskiej restauracji i pomimo, że przeszkadza mu w tym jego gatunek, próbuje ze wszystkich sił spełnić swoje marzenie.
Nawiązuje sekretną współpracę z totalnym beztalenciem kulinarnym, młodym chłopakiem Linguinim.
Niechcący Linguini zdobywa wielką popularność i nawet największy krytyk kulinarny odwiedza jego restaurację.

Na przeszkodzie stoi im właściciel restauracji Skinner, któremu w głowie tylko nowe linie mrożonek.

Kolejne wspólne dzieło Disney'a i Pixar'a. Jak zwykle dobra dawka humoru i zabawy. A do tego smakowity i lekki.

Moja ocena filmu 7/10:

"Aż poleje się krew"

"Wielkie epickie kino, chłodne i zimne w swojej perfekcji, zwieńczone makabrycznym i groteskowym finałem. Rozegrany na przemian na zbliżeniach twarzy i dalekich ujęciach jałowych przestrzeni epos poraża zarówno swoją siłą, jak i niepokojącą niejednoznacznością, która nie daje się zamknąć w prostych formułkach. Perfekcyjny formalnie, intelektualny i z pozoru bez uczuć, tętni jednak wewnętrznym, głęboko skrywanym napięciem. Koncept i charaktery zmagają się ze sobą niczym bezwzględny przedsiębiorca i cyniczny kapłan. Całość daje efekt na swój sposób porażający. W końcu doczekaliśmy się obrazu, wobec którego nie można przejść obojętnie."

"Day-Lewis wcielił się w postać przemysłowca naftowego Daniela Plainview, samotnego ojca podróżującego wraz z synem w poszukiwaniu drogocennych złóż. Spryt, inteligencja i wyjątkowe wyrafinowanie połączone ze szczęściem pozwalają mu w krótkim czasie niesamowicie wzbogacić się. Na farmie należącej do ubogiej rodziny Sunday’ów natrafia na prawdziwy ocean ropy."

Nie potrafię sama opisać w tej sposób tego filmu.
Fragmenty recenzji z www.filmweb.pl.

Poza fabułą, baaaaardzo ciekawa ścieżka dźwiękowa i niesamowicie głęboki głos Day-Lewisa.

Moja ocena filmu 8/10:

poniedziałek, 23 czerwca 2008

Meet the World

Brazylijscy artyści nadali nowe znaczenie kolorom różnych flag...

Angola
Ludzie chorzy na HIV
Ludzie chorzy na Malarię
Ludzie z dostępem do służb medycznych


Brazylia
Żyją za mniej niż 10 dolarów miesięcznie
Żyją za mniej niż 100 dolarów miesięcznie
Żyją za mniej niż 1000 dolarów miesięcznie
Żyją za więcej niż 100.000 dolarów miesięcznie


Burkina
Dzieci umierające przez pierwszym rokiem życia
Dzieci umierające przed trzecim rokiem życia
Dzieci, które osiągają dojrzałość


Chiny
Pracujący 14-latkowie
Uczący się 14-latkowie


Kolumbia
Eksport bananów
Eksport kawy
Eksport kokainy


Unia Europejska
Konsumpcja ropy
Produkcja ropy

Somalia
Kobiety poddawane obrzezaniu
Kobiety nie poddawane obrzezaniu


Stany Zjednoczone
Popiera wojnę w Iraku
Przeciwko wojnie w Iraku
Nie wiedzą, gdzie jest Irak

Posted by Picasa

Podpatrzone na Zjadamy Reklamy.

czwartek, 19 czerwca 2008

9 lekarzy

Medycyna mongolska mówi, że nasze zdrowie ma dziewięciu lekarzy:
  1. świeże powietrze
  2. ruch
  3. dietę
  4. słońce
  5. pozytywne myślenie
  6. głodówkę
  7. czystą wodę
  8. dobry sen
  9. regularny tryb życia
Jakież to proste... Ale chyba nie w dzisiejszym świecie.
Dla mnie to święte słowa i tego się trzymam.
Na zdrowie. :O)

piątek, 6 czerwca 2008

"P.S. Kocham Cię"

Holly i Gerry stanowią świetną parę. To młode, szczęśliwe, żywiołowe małżeństwo. Kochają się ponad życie.
Niestety Gerry choruje i niespodziewanie umiera. Życie Holly traci sens.
Jednak w dniu 30 urodzin Holly otrzymuje tort i list od Gerry'ego. Okazuje się, że na łożu śmierci jej mąż napisał całą serię listów, aby Holly łatwiej mogła poradzić sobie ze śmiercią męża i powrócić do normalnego życia.
Każdy list jest zakończony tak samo" :P.S. I love you".

Całkiem sympatyczna opowieść o miłości i przyjaźni.

Moja ocena filmu 7/10:

środa, 4 czerwca 2008

"2 dni w Paryżu"

Marion i Jack są ze sobą dwa lata. Ona jest Francuzką, on Amerykaninem. Mieszkają w Nowym Jorku i przyjeżdżają na wakacje do Europy. Dwa ostatnie dni mają spędzić w Paryżu, gdzie dorastała Marion.
Poznają mnóstwo ludzi, z których połowa okazuje się być eks-facetami Marion. ;O)
Przez ten czas dowiadują się o sobie więcej niż przez poprzednie dwa lata i okazuje się, że tak na prawdę niewiele o sobie wiedzą.

Na tle różnic kulturowych amerykańsko - francuskich pokazano kryzys w związku między Marion i Jackiem.
Czy będzie na tyle poważny, że zerwą ze sobą?
Czy też uda im się przetrwać kryzys i dalej być ze sobą.

Film nakręcony metodą "z ręki", muzyki tu mało.
Delpy (reżyser, scenarzysta i odtwórczyni głównej roli) przez cały film chodzi rozczochrana.
Mało się dzieje, a dużo mówi.
Seks jest wszędzie, a w sumie są może ze dwa pocałunki...

Puenta?
Rozmawiać z partnerem szczerze o sobie i swojej przeszłości.

Moja ocena filmu 5/10:


PS To był kolejny raz z Martą w MultiBabyKinie.

niedziela, 1 czerwca 2008

Wesele Kukawy

Kukawa to moja stara przyjaciółka z czasów liceum.
Teraz to pani doktor stomatolog. :O)

Ślub był w kościele na Wittiga. Malutki, bardzo przytulny kościół ledwo pomieścił wszystkich gości.
Kukawa wyglądała prześlicznie i humor jej dopisywał.


Kazanie było takie sobie...


Wesele na drugim końcu Wrocławia, w Starej Garbarni.
Sala przepiękna. Okrągłe stoły elegancko przystrojone. Ładne obrazy na ścianach (chcę takie do sypialni).
Gości było ok 120. 13 dużych, okrągłych stołów. Para Młoda ze świadkami przy osobnym, podłużnym stole.
Powitanie przez rodziców odbyło się przed drzwiami głównymi podczas, gdy wszyscy goście byli w środku. Tak więc nikt nic nie widział ani nie słyszał.
Potem Andrzej wniósł Kukawę przez próg.
Po obiedzie pierwszy taniec:. La Luna - Belinda Carlisle.

Młodzi mieli świetną choreografię. Mnóstwo obrotów i efektownych figur. Super. :O)))

Zaraz po tym - podziękowania dla rodziców. Rodzice dostali świadectwa dojrzałości ze zdaniem klasy rodzica i z przejściem do klasy babci i dziadka. Ponadto dostali obrazy z namalowanymi swoimi zdjęciami ślubnymi. Ciekawy pomysł i fajne odświeżenie własnego wesela. ;O)

Ani się nie obejrzeliśmy, a już była 21 i tort.
Potem tańce, tańce i tańce...

Orkiestra była całkiem niezła. Dwóch starszych panów na keyboardzie i gitarze oraz dwie dziewczyny śpiewające i trochę tańczące.

Po północy oczepiny. Kukawa wymyśliła, że zamiast rzucania welonu i musznika, każda panna i każdy kawaler dostali po szpilce. Andrzej wysypał z wielkiego wora małe baloniki, które uczestnicy przebijali. W jednym baloniku była karteczka z napisem "Panna Młoda", a w innym "Pan Młody".

Po balonikach ja wraz z trzema innymi dziewczynami weszłyśmy na scenę i zaśpiewaliśmy Młodym wiejską przyśpiewkę. Podczas naszego śpiewania Młodzi otrzymywali faktycznie wymieniane dary.

A oto tekst piosenki:

Twojego małżeństwa jeden dzień przeminął, teraz już Agnieszko będziesz gospodynią
Będziesz gospodynią, będziesz panią domu, będziesz kochać jawnie, a nie po kryjomu
A ty Panie Młody nie rób kwaśnej miny, od jutra wszak będziesz już głową rodziny
A ty Panie Młody musisz się z tym zgodzić, małżonce pomagać, zawsze jej dogodzić
Ja jako znajoma i przyjaciel stary na tę gospodarkę dam Wam różne dary:

Ja Ci Młody daję kawałeczek chleba, tego w życiu pewnie będzie Wam potrzeba
Tobie Młoda daję tę kosteczkę masła, żeby Wasza miłość nigdy nie wygasła
Tobie Młody daję ogórek zielony, abyś zawsze miły był dla swojej żony
Tobie Młoda daję te piękne korale, abyś wyglądała dla męża wspaniale
Tobie Młody daję te piękne banany, żebyś nie przychodził do domu pijany
Tobie Młoda daję ten woreczek maku, żebyś gotowała mężowi do smaku
Tobie Młody daję do zmywania ścierkę, żebyś już zapomniał swoją kawalerkę
Tobie Młody daję kawałek słoniny, żebyś się mógł wkupić do nowej rodziny
Miałam ja dla Młodej kawałeczek sadła, ale go już nie ma, kuchareczka zjadła
Tobie Młody daję trochę majeranku, byś żonę całował każdego poranku
Tobie Młoda daję piękny kawał drewna, mąż nie pójdzie na bok, bądź już tego pewna
Tobie Młody daję pieprzu odrobinę, jak żona odmówi, wsyp jej pod pierzynę
Tobie Młoda daję to piweczko złote, żebyś na kochanie wciąż miała ochotę
Tobie Panie Młody kija dać wypada, żebyś Ty odganiał od żony sąsiada
Tobie Młoda daję słoiczek papryki, byś tolerowała mężowskie wybryki
Tobie Młody daję cukier kryształowy, byś osłodził życie swej drugiej połowy
Tobie Młoda daję słoiczek musztardy, jak mu posmarujesz, zawsze będzie twardy
Tobie Młody daję główeczkę cebuli, będziesz se pocierał jak Ci się podkuli

Podzieliłam dary dosyć sprawiedliwie. Żyjcie Państwo Młodzi Długo i szczęśliwie
Młodym już dziękuję i nie będę taka... Na koniec Wam życzę dziewczynkę, chłopaka

Teraz grzecznie czekam na podziękowanie. Może też od Młodych pół litra dostanę?


Nie ma to jak powygłupiać się na scenie. ;O)
Potem przeczytano list od kolegów z Włoch do Pana Młodego:

Dzień dobry drogi Andrzeju - Bongiorno Andrzejo frajeri
Bardzo nas cieszy - kontato schizofrenio

że się ożeniłeś - liberta kaput

W tym uroczystym dla Ciebie dniu - akademio kabaretto

życzymy Ci wiele radości i szczęścia - la dyscyplina dyktatore
Pojąłeś piękną żonę - paloma maszkarone

po weselu rozpoczniesz normalne życie - katorga, galera, patoga
Wasz związek będzie pełen miłości - finito amore...

potem może przyjdą dzieci - cinquecento bambini

zostaniesz ojcem - padre Virgilius
będziesz się cieszyć tą perspektywą - silencio mortale

Dbaj o teściową - arszenikos cyjankare

i o teścia - piwencjo kuflozo

a zostaniesz doceniony - vizitato prokuratore

Życzymy Ci - gratulazione
miłej współpracy - non kolaboracjone

dużo pieniędzy - forsa finito

ładnego mieszkania - apartamento sutereno

dobrego samochodu - karocze sireno

udanych wakacji co roku - prego ciao Italia, bongiorno ogródek, sekator,działka

Tego wszystkiego życzą Ci koledzy ze słonecznej italii - cavalieros sicilianos italianos

podpisano koledzy z Klubu Starych Kawalerów - kumplos smutatos
PS. Pozdrowienia dla gości weselnych - bongiorno stonka invazione ...


No i tyle. Potem tylko ci nowi "Młodzi" zatańczyli walczyka i koniec poprawin.
Niedługo już posiedzieliśmy i zebraliśmy się do domu.
W końcu to pierwsza impreza "całonocna" po narodzinach Marty. :O)

Wesele było rewelacyjne. Oczywiście masa zdjęć w galerii.

Marta sama całą noc

Na wesele Kukawy przyjechała do nas moja mama.
Miała zostać z Martą od 15 do późnych godzin nocnych.
To było pierwsze nasze takie długie wyjście. Chyba wszyscy się trochę stresowali.
Mama dostała instrukcję obsługi Marty. ;O)
I rozkład jazdy. Ja miałam telefon ciągle przy sobie ustawiony na najgłośniejszy dzwonek.

Mama nie dzwoniła. Wróciliśmy już ok 2 w nocy i nazajutrz okazało się, że wszystko było w porządku.

Martusia zjadła wszystko, co miała zjeść. Pogadała do dziadka, zaliczyła także mały spacerek.
Wieczorem w miarę grzecznie poszła spać. Nie obyło się bez usypiania w wózku, ale jeden raz nie zaszkodzi. :O)

Moja mama zamknęła się niechcący w sypialni, gdzie nie ma normalnej klamki jest tylko ten taki kwadratowy wihajster. przeżyła koszmarne 2 minuty, ale poradziła sobie pędzlem leżącym przy drzwiach... :O(
Na szczęście było to jedyne niedobre wydarzenie tej nocy.