sobota, 17 maja 2008

Ognisko nad Odrą

Pojechaliśmy dziś z Martuśką nad Odrę, bo znajomi Marcina z pracy organizowali ognisko. :O)
Marta była pierwszy raz na ognisku.
Uśmiechała się do wszystkich po kolei.
Fajnie było, bo cały dzień na powietrzu.

Plan dnia Marty

  1. (.) *
  2. spanie
  3. spanie
  4. zabawa
  5. zabawa
  6. 120 ml mleczka we flaszce
  7. spanie = spacer
  8. spanie = spacer
  9. obiadek = zupka jarzynowa z mięskiem
  10. zabawa
  11. zabawa
  12. (.)
  13. spanie
  14. podwieczorek = deser lub kleik z owocami
  15. kąpiel
  16. (.)
  17. spanie
Nie wiem do końca czy jest sens układać jej plan dnia już teraz tak, żebym mogła spokojnie w sierpniu (za 2,5 mca) wrócić do pracy.
Tak czy siak od 7 do 17 godziny Martusia obywa się bez (.)

* (.) = cycek = posiłek złożony z mleczka z jednego cyca

piątek, 16 maja 2008

Marta przewraca się na brzuszek

Od jakiegoś czasu, raz na kilka dni po położeniu na plecki zastawałam Martuśkę na brzuchu.
Od kilku dni coraz częściej przewraca się na brzuszek. Zwykle, kiedy ma coś pod nóżkami, od czego może się odepchnąć i przewrócić. Wcześniej, jak ją kładłam na brzuszku - płakała. Teraz jak się sama przewróci, to zawsze znajdzie coś ciekawego do oglądania, albo dotykania.
To, że robi bączki* na macie, to standard.
Zaczęła też sięgać rączkami po zabawki wiszące nad nią na pałąkach maty edukacyjnej albo leżące na jej brzuchu. Łapie w rączki zabawki i ogląda. I do buzi. ;O)
Jeszcze nie do końca kontroluje to, bo czasem machnie rączkami nieskładnie i wywali zabawkę na koniec pokoju...
Ale koordynacja wzrokowo - ruchowa już prawie jest. :O)

* Bączek - w pozycji na pleckach kręcenie w kółko ciałkiem, a głowa w tym samym miejscu.

czwartek, 15 maja 2008

"W Dolinie Elah"

Głównym przesłaniem filmu jest pokazanie, dlaczego wojna jest zła i jak miesza w głowach młodym żołnierzom. Główny wątek filmu jest jednak kryminalny - ojciec Hank (dobry Tommy Lee Jones) próbuje rozwikłać zagadkę śmierci swojego syna Mike'a - młodego żołnierza, który został zabity zaraz po powrocie z Iraku.
Film oparty na faktach.

Mike najpierw dostał kilkadziesiąt razy dziabnięty nożem, potem spalony, poćwiartowany i rzucony na pastwę dzikich zwierząt. Brrr...
Gdyby nie jego ojciec, Hank, który jest emerytowanym wojskowym i sam rozwiązywał tego typu sprawy, to morderstwo chyba nie zostałoby rozwikłane. Pomaga młodej pani detektyw Emily (Charlize Theron).
Na początku wydaje się, że to może meksykańscy dilerzy narkotyków go zabili, ale w końcu kolega Mike'a się przyznaje i bez emocji opowiada ze szczegółami jak doszło do morderstwa. Koledzy byli głodni, więc zaraz po zamordowaniu wyrzucli zwłoki do lasu. Tu widać, jak ta wojna "zryła im berety".

Przeplatający się wątek wołania o pomoc, która nie nadchodzi.
Kobieta, której mąż podtapia psa, skarży się policji. Policja nic nie robi. Mąż topi żonę.
Irackie dziecko ucieka przed samochodem, w którym jedzie Mike i jego 3-ch kolegów. Nie udaje mu się. Zostaje przejechane.
W końcu Mike... Po tym incydencie dzwoni do ojca, żeby go wyciągnął z wojska... Wiadomo jak to się kończy.

Nie rozumiem za bardzo nawiązania do walki Dawida z Goliatem (w dolinie Elah), który pojawia się dwa razy w filmie. Nie wiem, kto ma być Dawidem, a kto Goliatem.

Jako młodej mamy, bardzo poruszyły mnie śmierci dzieci.
Matka Mike'a straciła obu synów. Obu w wojsku.
Dzieciak na drodze w Iraku. Przejechany samochodem.
Od urodzenia matka dba, wstaje w nocy, karmi, uczy, pokazuje świat. Spędza mnóstwo czasu z dzieckiem, to jej skarb. A tu nagle w przeciągu sekund dziecko ginie. :O(
Niewyobrażalna pustka i strata.

Po filmie poszłam i poprzytulałam mojego małego skarba z całej siły. :O*

Moja ocena filmu 6/10:

środa, 14 maja 2008

poniedziałek, 12 maja 2008

Weekend w Głębinowie

Z okazji komunii Kubusia (Marcina chrześniaka), pojechaliśmy na weekend do Głębinowa nad jezioro koło Nysy. Od nas to raptem godzinka jazdy, 60 km.

Pogoda była prześliczna. Słonko, lekki wiaterek i 25 stopni.
Zaliczyliśmy spacerki nad brzegiem jeziora, nawet pomoczyłam nogi w wodzie.
Piesek był za to calusieńki mokrusieńki.
Wiocha rewelacyjna. Można wynająć łódki, motorówki, skutery, narty, kajaki i inne atrakcje wodne.
Na każdym rogu bar rybny. Czysta plaża (przynajmniej teraz - przed sezonem).
Tutaj dorastała Marcina bratowa, Ania, więc całą wiochę zna, a połowa wynajmujących pokoje, to jej bliższa lub dalsza rodzina. ;O)
Rodzinę ma wielką. 2 siostry + brat. Każdy ma swoją połówkę i dwoje dzieci. To nam daje 8 dorosłych + 8 dzieci w wieku od 9 miesięcy do 9 lat. Jak wszyscy zejdą się na raz do domu Ani mamy, to się robi niezłe zamieszanie i wszechobecny rejwach...
Wspaniale mieć taką rodzinę. Wszyscy się ze sobą przyjaźnią, pomagają sobie. Dzieci się sobą wzajemnie opiekują i wszystkie bawią się razem.

Wieczorkiem obowiązkowe pifko w barze nad jeziorkiem.

Komunia o 10. Marta była 1 raz w kościele. Połowę mszy przespała, a jak zaczęli śpiewać, to słuchała z szeroko otwartymi oczami.
Ksiądz przez całą mszę się uśmiechał, a kazanie miał bardzo osobiste i ciekawe. Skierowane do chłopców, ale ja również słuchałam z zainteresowaniem. Komunię brało zaledwie 4-ch chłopców, co tu jest nie lada wydarzeniem, bo są roczniki w których nie ma ani jednego komunisty. ;O)
Oczywiście był to Kuba i dwóch kuzynów. Jeden chłopiec nie z rodziny.
Kubuś dostał od swojego chrzestnego aparat fotograficzny. ;O)

Potem była impreza w przepięknym miejscu nad jeziorem. 90 osób. Więcej niż na moim weselu. ;O)
Ale komunistów było 3-ch. ;O)
Nie ma co więcej pisać, zaraz wrzucę zdjęcia do galerii.

piątek, 9 maja 2008

"Nietykalni"

Elliot Ness organizuje grupę ludzi, aby przy użyciu wszelkich możliwych sposobów doprowadzić przed oblicze sprawiedliwości Chicagowskiego króla podziemi Ala Capone.
Powiedziałabym, że to film gangsterski z elementami komedii.
Mistrzowska gra aktora, który ma mój ulubiony filmowy głos - Sean Connery.
Główną rolę gra też niezły Kevin Costner. Robert De Niro jako Al Capone.

Myślałam, że tytuł odnosi się do bandy Ala Capone, że to gangsterzy są nietykalni przez wymiar sprawiedliwości. Okazało się, że jest inna interpretacja. Grupa 4-ch policjantów, którzy nie dają się złapać (dotknąć) wszechobecnej łapie bandy Capone.
Jako młodej mamy najbardziej wzruszyła mnie scena na dworcu z wózkiem zjeżdżającym po schodach... Ufff...

Moja ocena filmu 6/10:

wtorek, 6 maja 2008

Nauczyła się

Chyba głodówka poskutkowała.
Co prawda wczorajszy dzień był niefajny. Co chwila próby, krzyk, płacz, wyginanie się.
Marta głodna, smutna, spocona od krzyków.
Ja to przeżyłam nawet spokojnie.
Wczoraj zjadła (.) o 6 rano, a potem cały dzień może 80 ml mleka między krzykami niechcący połknęła.
Jakoś wiedziałam, że nic jej nie będzie. Zdrowe dziecko nie da sobie zrobić krzywdy. Poza tym tak na prawdę jej nie głodziłam. W końcu co pół godziny - godzinę dostawała jedzenie, tylko że nie w takiej formie jak by chciała.
Wieczorem prawie dostałam opierdziel od Marcina, że niby Marta może się przez głodówki źle rozwijać... W głębi duszy wiedziałam jednak, że nie robię jej nic złego.
Dopiero o 19 zdecydowała się bez płaczu ani krzyku wciągnąć butlę.
Wypiła ok 180 ml!
Prawie płakałam ze szczęścia.
Na noc dostała dwa (.), dziś rano też jednego. I dopiero ok 11 znów zjadła butlę. :O)

Udało się. Teraz będę jej dawać flachę raz - dwa dziennie, żeby nie zapomniała.

poniedziałek, 5 maja 2008

Nauka picia z butli

Kilka razy próbowaliśmy wcześniej z Marcinem nauczyć Martę picia z butelki. Po to, że jak ja zachoruję, czy wyjadę, to ona przeżyje bez (.). Niestety nie udawało się. Kupiłam 4 butelki. Z każdej Marta wypiła raz, a drugi raz już nie chciała. :O(
Dziś postanowiłam znów spróbować. Wyczytałam, że dziecko nie chce zwyczajnie butli, jak ma (.) obok. Mówią, że trzeba dzieciaka przegłodzić, to w końcu wypije, co mu się da. Albo żeby dawać tylko butlę przez 2 dni bez (.).
Zobaczymy... Trochę to hard-corowo brzmi...
Na razie dzisiaj Marta zjadła (.) o 6, a potem od 10 do 12 co chwila próbowałam jej dawać butlę Aventa i NUK.
Krzyk i łzy. :O(
Połknęła parę łyków niechcący między krzykami...
Teraz usnęła trochę jednak głodna.

"27 sukienek"

Komedia romantyczna całkiem odgapiona od "Jak stracić chłopaka w 10 dni".
"Wieczna druhna" Jane organizuje śluby wszystkim możliwym znajomym, a sama nie ma dla siebie czasu. Oczywiście faceta brak.
Na początku pojawia się upierdliwy pisarz, o którym od razu wiadomo, że to TEN.
Młodsza siostra bohaterki zaczyna kręcić z szefem Jane, w którym ona się sekretnie podkochuje.
Pisarz okazuje się być reporterem z gazety, który pisze artykuł o wiecznej druhnie.
Siostra okłamuje szefa Jane, aby mu się przypodobać. Zaręczają się. Jane zaczyna organizować im ślub.
Pisarz pisze artykuł. Redaktorka puszcza artykuł. Jane się dowiaduje. Pisarz chce się wytłumaczyć. Ona nie chce.
10 ostatnich minut filmu to happy end dla wszystkich możliwych wątków.
Zakończenie wiadome od początku.
Poza kilkoma śmiesznymi dialogami, film średni.


Moja ocena filmu 5/10: