poniedziałek, 5 maja 2008

"27 sukienek"

Komedia romantyczna całkiem odgapiona od "Jak stracić chłopaka w 10 dni".
"Wieczna druhna" Jane organizuje śluby wszystkim możliwym znajomym, a sama nie ma dla siebie czasu. Oczywiście faceta brak.
Na początku pojawia się upierdliwy pisarz, o którym od razu wiadomo, że to TEN.
Młodsza siostra bohaterki zaczyna kręcić z szefem Jane, w którym ona się sekretnie podkochuje.
Pisarz okazuje się być reporterem z gazety, który pisze artykuł o wiecznej druhnie.
Siostra okłamuje szefa Jane, aby mu się przypodobać. Zaręczają się. Jane zaczyna organizować im ślub.
Pisarz pisze artykuł. Redaktorka puszcza artykuł. Jane się dowiaduje. Pisarz chce się wytłumaczyć. Ona nie chce.
10 ostatnich minut filmu to happy end dla wszystkich możliwych wątków.
Zakończenie wiadome od początku.
Poza kilkoma śmiesznymi dialogami, film średni.


Moja ocena filmu 5/10:

piątek, 2 maja 2008

"Motyl i skafander"

Wyobraź sobie...
Budzisz się w szpitalu, koło Ciebie chodzą ludzie i coś mówią, a Ty się nie możesz ruszyć, ani nic powiedzieć.
Koszmar.
Okazuje się, że miałeś wypadek i jesteś sparaliżowany. Nie możesz ruszać niczym poza powiekami.
To prawdziwa historia redaktora francuskiego ELLE pokazana z jego perspektywy - osoby uwięzionej we własnym ciele.
Bardzo dziwny film. Jednocześnie smutny i chwalący życie.
Moja ocena filmu 5/10:

niedziela, 27 kwietnia 2008

Pierwszy raz na działce

W niedzielę Marta była pierwszy raz na działce.
Była jak zwykle moja babcia i dziadek, poza tym Jajko i Domin.
No i ja z Martą. Marcinek czekał w domu na transport z IKEI naszej nowej wielkiej szafy. :O)

Nie ma to jak porządna dawka świeżego powietrza.
Pogoda była śliczna.
Marta jak zwykle trochę pospała, pojadła, pourzędowała.
Fajnie było.
Od tej pory będziemy jeździć przy każdej okazji na działkę.

środa, 23 kwietnia 2008

"Nie wszystko złoto co się świeci"


Dziś drugi raz byłyśmy z Martą w MultiBabyKinie.

Tym razem na komedii przygodowej o rozwodzącej się parze, która poszukuje skarbów i oczywiście po znalezieniu skarbu się z powrotem hajtają. ;O)
Sam film to żadna rewelacja, ale te widoczki hawajskie...
Marta większość filmu obejrzała ze mną, troszkę zjadła i troszkę się zdrzemnęła w wypożyczonym siodełku.

Potem mały spacerek z moją mamą i do domu.

Moja ocena filmu 6/10:

środa, 9 kwietnia 2008

"Juno"

Pierwszy raz w kinie od prawie roku...
Super było. Mimo, że z dzieciakiem. :O)
Marta większość filmu obejrzała ze mną. Nic dziwnego, wokół ciemno i jedna wielka, kolorowa ruszająca się ściana.
Trochę pospała.

Film całkiem fajny. Po trailerze myślałam, że będzie taki sobie, a okazał się niezły.
16-latka zachodzi w ciążę z przyjacielem i wymyśla, że odda dziecko parze, która nie może mieć własnego. (Czemu u nas nie ma takiej możliwości??)
Sytuacja się trochę komplikuje, ale zakończenie i tak jest happy. :O)
Niektórzy mówią, że film jest cukierkowy, ale mi się takie podobają.

Moja ocena filmu 7/10:


Od tej pory będziemy chodzić do MultiBabyKina co tydzień. :O)
Jeśli oczywiście Marcin nie zabierze auta.

Aha, tutaj są informacje o MultiBabyKinie.

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Marchewka

Marta skończyła 4 miesiące, zatem zaczynamy ze stałymi pokarmami.
Na pierwszy ogień poszła marchewka. Zaledwie kilka łyżeczek.
Posmakowało.
Marta aż się trzęsie jak widzi zbliżającą się łyżeczkę.
Szybko zorientowała się, że należy wtedy szeroko otwierać dziubek.
Od teraz codziennie coraz więcej marchewki, za tydzień jabłuszko, a za kolejne tygodnie następne warzywka i owoce.

sobota, 29 marca 2008

"Zaczarowana"

Młoda dziewczyna z animowanej krainy zakochuje się w księciu. Zła królowa (Susan Sarandon) postanawia się jej pozbyć i wyrzuca ją z królestwa wprost na ulice Nowego Jorku.
Giselle w balowej sukni przemierza ulice szukając Księcia Edwarda. Znajduje jednak zwykłego nowojorczyka Patricka i zakochuje się w nim.
Edward w międzyczasie ucieka ze swojego królestwa w poszukiwaniu ukochanej.
Patrick ma narzeczoną, a Giselle swojego księcia.
Zakończenie nie będzie jednak takie oczywiste. ;O)
Oczywiście happy end jak nic.

Bardzo kolorowa i taneczna bajeczka. :O)
Giselle co chwila śpiewa.
Jak ja. :O)))



Moja ocena filmu 6/10:

wtorek, 5 lutego 2008

Pieprzyk!

Marta ma pieprzyk. :O)))
Nic dziwnego razem z Marcinem mamy w sumie setki pieprzyków.
Teraz rodzinnie mamy setki plus jeden.

Marty pieprzyk znajduje się (mam nadzieję, że nie obrazi się na mnie za to kiedyś) na dupce. Dokładniej na samym środku lewego półdupka.
Jest śliczny.
Czekamy na kolejne.